
Urodziny Bartka zaliczam do udanych, tort był pyszny, ciasto z jagodami rewelacyjne - babciny wypiek, upał niemiłosierny, a prezenty bardzo się podobały. Jedyne co mnie rozczuliło, to marzenie Bartka: "aby ludzie umieli latać"! Już dawno mówił, że chciałby latać jak ptaki, piękne ale niestety niewykonalne. Świeczki zdmuchnięte, wyśpiewane "sto lat" i mozna było zacząć się bawić.
Starzy siedzieli i próbowali przeżyć ten upał, a Bartek z działkową koleżanką bawili się w basenie i na zjezdzalni. Cały dzień spędziliśmy na świerzym powietrzu, nawet Marta wytrzymała. A wieczorem dzieci padły, zresztą my też.
zdmuchiwanie świeczek:
KLIK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz