Jak to jest, kiedy Bartek pisał list do św. Mikołaja cierpliwie i grzecznie czekał na prezenty, a już kilka dni przed Mikołajkami diabeł w niego wstąpił. Nie pomagało straszenie, że Mikołaj patrzy i ocenia i jest możliwość niedostania prezentu. Jeszcze bardziej rozrabiał. W przedszkolu też się źle zachowuje, nawet karę dostał. Nie poznaję Bartka. W Martę też jakiś czort wszedł. Już potrafi się położyć na ziemi i zrobić się wiotka jeśli muszę ją od czegoś odciągnąć bądź coś zabrać. Strasznie krzyczy i macha rączkami jak nie może wziąźć np. pilota lub telefonu. Przebranie pampersa lub ubrania również nie należy do najłatwiejszych zadań, wręcz graniczy z cudem.
Ale nie będę tylko narzekać, muszę się pochwalić. Marta zrobiła pierwsze kroki, jeszcze nie jest tak, że idzie sama. Najpierw stoi i próbuje się ruszyć, robi dwa malutkie kroczki i bach na pupę. Myślę, że jeszcze przed świętami pójdzie!
Ale tak naprawdę na Bartka też nie mogę ciągle narzekać, bo bardzo dba o siostrę i umie się z nią bawić. Ciągle ją przytula i mówi, że ją kocha. Kiedy chce umie się dobrze zachować, słuchać nas i pomóc.
Wiesz co, z dziecmi to juz tak jest. Nasz Alex tak samo. Raz aniolek a raz diabelek!
OdpowiedzUsuńSzkoda slow!
Tylko cierpliwosc ratuje wowczas!
fantastyczne zdjecie z jezorkiem :D
OdpowiedzUsuń