Koniec tygodnia, czwartek, Bartek nam zaczyna chorować, no tak, pogoda temu sprzyja. Marta dobrze się czuje, w sobotę jeszcze z babcią Zosią jedzie do kościoła ze święconką. Ostatnie przygotowania do świąt, jeszcze sernik do upieczenia oraz jaja do przygotowania. reszta z listy wykonana wcześniej, mama przywiezie również jedzonko. W niedzielę nad ranem Marta budzi się z gorączką. Teraz jest już gorzej, a jutro lecimy do lekarza. Ostatnie dni przesiedzieliśmy w domu, czeka nas jeszcze kilka do odchorowania.
Miny moich dzieci mówią same za siebie. ;)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz