Witam w nowym roku! Po świętach sporo się działo i nie miałam czasu pisać. Sylwestra spędziliśmy w domu z naszymi sąsiadami i ich dwójką dzieci, "żoną" Bartka - Zuzią oraz jej młodszą siostrą - Alą (Ala jest młodsza od Marty o 2 miesiące). Dzieci się świetnie bawiły, Ala odpadła pierwsza, a Marta wytrzymała dzielnie do północy (dzięki godzinnej drzemce ok. godziny 17.00). Dzieci z tatusiami poszli puszczać fajerwerki, które zostały nam jeszcze z zeszłego roku :). Nawet się nie spodziewałam, że posiedzimy tak długo. Liczyłam, że impreza potrwa góra do 22.00 ze względu na maluchy, a tu taka miła niespodzianka, poszliśmy spać koło 1.00.
Było sympatycznie i wesoło.
W Nowy Rok odsypialiśmy, wstaliśmy dopiero około 10.30. Bartek jeszcze długo wspominał imprezę. Już powoli planujemy bal karnawałowy.
Za klika dni Marta skończy roczek, tort już zamówiony. Szykuje się znowu fajna zabawa.
A we wtorek Bartek idzie na zabieg usunięcia migdałka. Teraz nie wiem, czy się pojawimy w szpitalu, bo w nocy zaczął charczeć i ma katar. A jak będzie chory, to nici z zabiegu.
Na dzisiaj miałam w planach wyjazd do Szczepanowic na żywą szopkę, dzisiaj ostatni dzień, ale jak Bartek zaczął kaszleć, nie będę go narażać zwłaszcza, że jest okropne wiatrzysko.
Dobre sobie. Bartuś już wybrał swoją lubą? Szybciutki hi hi!
OdpowiedzUsuńDużo się u was dzieje jak widzę i fajnie. Ja też nie lubię siedzieć w domu.
Pozdrawiam!
No proszę jaka piękna z nich para :) Masz super "synową "
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Zakochana para...Zuzia i Bartek hihi. No prosze...podobna pierwsza milosc nigdy nie rdzewieje :)
OdpowiedzUsuń